Sceptycyzm jest lepszy od obojętności
Wielu ludzi uważa, że pytania i wątpliwości są wrogiem duchowości, ale historia Natanaela udowadnia coś zupełnie odwrotnego. To właśnie autentyczne spotkanie z Bogiem często zaczyna się od dystansu, a nawet uprzedzeń, które nosimy w głowie. Filip przychodzi do przyjaciela z rewelacją, że znaleźli Mesjasza, a Natanael reaguje tak, jak zareagowałaby większość z nas na nowinkę z internetu – totalnym brakiem zaufania. Jego pytanie o to, czy z Nazaretu może być coś dobrego, to nie tylko złośliwość, ale realna ocena rzeczywistości opartej na jego ówczesnej wiedzy i stereotypach.
Kluczowy moment następuje, gdy Filip nie wdaje się w teologiczną debatę ani nie próbuje przekonywać na siłę. Stosuje najlepszą możliwą strategię marketingową, jaka istnieje w ewangelizacji: „Chodź i zobacz”. To podejście, które likwiduje bariery intelektualne i przenosi ciężar na doświadczenie. W relacji z Bogiem teoria zawsze przegrywa z praktyką, a suche argumenty bledną przy osobistym świadectwie życia.
Jezus, widząc zbliżającego się Natanaela, nie karci go za brak wiary czy cyniczne komentarze o Nazarecie. Zamiast tego uderza w samo sedno jego tożsamości, nazywając go „prawdziwym Izraelitą, w którym nie ma podstępu”. To pokazuje, że Bóg ceni szczerość bardziej niż udawaną pobożność. Szczery sceptyk jest bliżej prawdy niż ktoś, kto bezrefleksyjnie przytakuje, nie angażując w to serca.
Tajemnica drzewa figowego
Moment zwrotny tej historii to zdanie Jezusa: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Egzegeci i teolodzy od wieków spierają się, co dokładnie robił tam Natanael. W tradycji żydowskiej siedzenie pod drzewem figowym często symbolizowało czas spędzony na głębokim studium Tory lub moment bardzo intymnej, osobistej modlitwy.
Niezależnie od tego, co tam zaszło, było to coś, o czym wiedział tylko Natanael i Bóg. Jezus wkracza w jego strefę intymności, udowadniając, że Jego wiedza nie jest powierzchowna. To Słowo Wcielone, które przenika ludzkie serca. Dla współczesnego człowieka to sygnał, że nie jesteśmy anonimowym tłumem. Twoje najskrytsze myśli, twoje duchowe walki i momenty samotności są widziane przez Kogoś, kto cię rozumie lepiej niż ty sam siebie.
To doświadczenie bycia „zauważonym” i „poznanym” kruszy mur sceptycyzmu Natanaela natychmiastowo. Wyznanie wiary, które następuje po tym zdaniu, jest radykalne. To lekcja dla nas, że nawrócenie rzadko następuje pod wpływem strachu przed karą, a najczęściej jest wynikiem poczucia bycia głęboko kochanym i zrozumianym przez Stwórcę.
Więcej niż cuda i znaki
Jezus nie zatrzymuje się na zrobieniu wrażenia swoją wszechwiedzą. Obiecuje Natanaelowi, że zobaczy „rzeczy większe”. Nawiązuje tutaj do wizji drabiny Jakubowej, sugerując, że On sam jest tą drabiną – jedynym mostem łączącym niebo z ziemią. To zapowiedź, że chrześcijaństwo nie jest zbiorem magicznych sztuczek, ale drogą do pełnego zjednoczenia rzeczywistości boskiej z ludzką.
W kontekście nauczania Kościoła katolickiego, to „chodź i zobacz” realizuje się dzisiaj najpełniej w sakramentach i wspólnocie. Nie musimy szukać Jezusa w historycznych księgach, bo On jest obecny realnie:
- w Eucharystii, gdzie fizycznie jednoczy się z człowiekiem,
- w Spowiedzi, gdzie zna nasze grzechy, a mimo to okazuje miłosierdzie,
- we wspólnocie Kościoła, która mimo swoich wad (jak Nazaret) niesie w sobie Mesjasza.
Wyzwanie, które stawia przed nami ta Ewangelia, to przejście z pozycji obserwatora-komentatora do pozycji uczestnika. Łatwo jest stać z boku i pytać „czy z Kościoła może wyjść coś dobrego?”, znacznie trudniej jest wejść do środka, zaangażować się i sprawdzić to na własnej skórze. Wiara wymaga ruchu, ryzyka i gotowości na to, że nasze uprzedzenia zostaną zweryfikowane przez rzeczywistość łaski.
Co ja mogę zrobić?
Zamiast analizować wiarę tylko intelektualnie, podejmij konkretne działanie w tym tygodniu. Wybierz jeden moment w ciągu dnia na „siedzenie pod drzewem figowym” – czyli całkowite wyłączenie telefonu i trwanie w ciszy przed Bogiem przez 10 minut. Nie proś o nic, po prostu daj się zauważyć. Jeśli masz wątpliwości co do Kościoła, nie pielęgnuj ich w samotności, ale poszukaj mądrego kapłana lub wspólnoty i powiedz: „Sprawdzam”.
A Wy co myślicie, czy Wasz sceptycyzm kiedykolwiek doprowadził Was do głębszego odkrycia prawdy?


