Powołanie pierwszych uczniów i zmiana priorytetów życiowych
W marketingu i biznesie często mówi się o "speed of implementation" – szybkości wdrażania. Im krótszy czas między pomysłem a realizacją, tym większa szansa na sukces. Patrząc na Ewangelię Marka (Mk 1, 14-20), widzę dokładnie ten sam mechanizm, tylko przeniesiony na płaszczyznę wieczności. Jezus nie szukał teologów, szukał ludzi czynu. Powołanie pierwszych uczniów to nie jest sielanka o chodzeniu po plaży. To test na to, czy potrafisz zostawić swoje "aktywa" (sieci, łódź, pozycję ojca), by zainwestować w coś, co nie daje żadnej gwarancji zwrotu w walucie, którą znasz.
Moment krytyczny i koncepcja czasu Kairo w procesie decyzyjnym
Większość ludzi żyje w trybie chronos – to ten czas, który odmierza Twój zegarek, te minuty, które przeciekają Ci przez palce podczas scrollowania social mediów. Jezus wchodzi do Galilei z zupełnie innym komunikatem: „Wypełnił się czas”. To greckie kairos – moment właściwy, szansa, która pojawia się raz i wymaga natychmiastowej reakcji. Kiedy czytam ten fragment, uderza mnie jedno: Jezus wkracza w momencie kryzysu. Jan Chrzciciel został uwięziony. Politycznie i religijnie to był moment chaosu. I właśnie w tym chaosie pojawia się najlepsza okazja do zmiany kierunku.
Zauważyłem w swojej pracy z ludźmi, że najgorsze decyzje podejmujemy wtedy, gdy jest nam wygodnie. Komfort usypia czujność. Piotr i Andrzej, zarzucając sieci, wykonywali rutynową czynność. To była ich praca, ich bezpieczeństwo, ich tożsamość. Gdyby Jezus przyszedł do nich w szabat, w synagodze, pewnie kiwaliby głowami z uznaniem. Ale On przyszedł w środku dnia pracy. To pokazuje, że Bóg interweniuje w naszą codzienność, a nie w wydzielone "strefy sacrum".
Historycznie, Galilea była regionem specyficznym – "Galileą pogan", miejscem wymiany handlowej, tyglem kulturowym. To nie była ortodoksyjna Jerozolima. Jezus wybiera peryferia, by zacząć rewolucję. Dlaczego? Bo tamtejsi ludzie byli bardziej pragmatyczni. Rybak nie filozofuje nad siecią – albo łowi, albo nie. Ta surowość charakteru była kluczowa. Współcześni egzegeci wskazują, że wybór rybaków nie był przypadkowy – to ludzie nawykli do cierpliwości, ale i do ryzyka sztormu. Czasem słyszę: „Muszę to przemodlić, poczekać na znak”. To błąd. W tekście greckim słowo eutheos (natychmiast) pojawia się u Marka ponad 40 razy. To Ewangelia pośpiechu. Jeśli łaska działa, a Ty "analizujesz", to tak naprawdę gasisz ducha.
Często myślimy, że powołanie wymaga "czystej karty". Że muszę uporządkować swoje życie, zanim pójdę za Bogiem. To tak, jakbyś chciał schudnąć przed pójściem na siłownię. Bez sensu. Jezus bierze ich przy pracy, brudnych, śmierdzących rybami. Praktyczny wniosek jest prosty: Twoja obecna sytuacja, Twoje "sieci", to nie przeszkoda, to punkt startowy. Problemem nie są Twoje grzechy (one zostaną odpuszczone), ale Twoja bierność.
Historia Kościoła zna setki takich momentów kairos. Św. Franciszek z Asyżu nie czekał na zatwierdzenie reguły przez papieża, by zacząć żyć Ewangelią. Zaczął od razu. Podobnie Ignacy Loyola po zranieniu w bitwie. W obu przypadkach impuls łaski spotkał się z natychmiastową akcją. Zastanówmy się, jakie mamy alternatywy dla natychmiastowej odpowiedzi na wezwanie:
| Strategia | Charakterystyka | Ryzyko duchowe |
|---|---|---|
| Prokrastynacja duchowa | Odkładanie nawrócenia na "lepszy moment" | Serce twardnieje, wrażliwość na łaskę zanika |
| Intelektualizacja | Analizowanie wiary zamiast jej praktykowania | Wiedza o Bogu zastępuje relację z Bogiem |
| Selektywność | Wybieranie tylko wygodnych wymagań Ewangelii | Tworzenie bożka na własne podobieństwo |
| Radykalne posłuszeństwo | Reakcja "tu i teraz" na Słowo Boże | Utrata doczesnego bezpieczeństwa (ryzyko wiary) |
Największym błędem, jaki widzę w podejściu do tego tekstu, jest romantyzowanie powołania. Myślimy o "zostawieniu wszystkiego" w kategoriach heroizmu. Tymczasem dla Piotra i Andrzeja to była kalkulacja. Zobaczyli kogoś, kto oferował im coś więcej niż ryby – sens. Metanoia (nawrócenie) to zmiana umysłu. Zobaczyli, że ich dotychczasowy model biznesowy (łowienie ryb) jest niczym w porównaniu z modelem Królestwa (łowienie ludzi).
Ekonomia powołania oraz koszt alternatywny pójścia za Jezusem
Teza, którą chcę postawić, może być dla niektórych kontrowersyjna: pójście za Jezusem to decyzja ekonomiczna. Nie w sensie pieniędzy, ale w sensie zarządzania zasobami. W wersecie 20 czytamy, że Jakub i Jan zostawili "ojca swego Zebedeusza w łodzi z najemnikami". To kluczowy detal, często pomijany. Zebedeusz nie był biednym rybakiem z wędką. Miał łódź (drogi sprzęt) i najemników (pracowników). Prowadził małe lub średnie przedsiębiorstwo. Synowie byli sukcesorami rodzinnego biznesu.
Gdy byłem młodszy, myślałem, że apostołowie nie mieli nic do stracenia. Bzdura. Mieli bardzo dużo. Stabilizację, pozycję społeczną, dochód. Zostawienie "najemników" oznaczało, że firma funkcjonowała dobrze, stać ich było na pracowników. Decyzja o pójściu za Wędrownym Nauczycielem była z punktu widzenia ludzkiej logiki szaleństwem. To tak, jakbyś dzisiaj zamknął dobrze prosperującą agencję marketingową, żeby pojechać na misje do Sudanu. To jest realny koszt.
Kontekst ekonomiczny I wieku w Palestynie był trudny. Podatki rzymskie i świątynne dusiły drobnych przedsiębiorców. Rybacy znad Jeziora Galilejskiego byli jednak relatywnie zamożną grupą. Mieli dostęp do zasobów naturalnych. Kontrargumentem może być stwierdzenie, że Jezus powołuje do ubóstwa. Nie do końca. On powołuje do wolności. Sieci i łódź stały się dla synów Zebedeusza balastem. Nie mogli pójść dalej, trzymając się burty.
Praktyczny wniosek dla nas? Każdy z nas ma swoje "sieci". Dla jednego to konto w banku, dla innego toksyczna relacja, dla jeszcze innego – własna pycha i przekonanie o nieomylności. Jezus nie mówi, że sieci są złe. Mówi tylko, że nie możesz łowić ludzi, trzymając kurczowo sieci na ryby. Musisz zwolnić ręce. To jest zasada pustki – Bóg nie napełni tego, co jest już pełne.
Historia zna przypadki, gdy "koszt alternatywny" był barierą nie do przejścia. Bogaty Młodzieniec (pojawia się w innej Ewangelii) to "anty-Piotr". On też został zaproszony, ale audyt majątku wykazał, że strata jest zbyt bolesna. Odszedł smutny. Jakub i Jan odeszli szczęśliwi, choć bez zabezpieczenia emerytalnego. Różnica leży w percepcji wartości. Dla synów Zebedeusza Jezus był aktywem o nieskończonej wartości.
- Alternatywa 1: Synkretyzm. Próba bycia trochę rybakiem, a trochę apostołem. W praktyce kończy się to bylejakością w obu sferach.
- Alternatywa 2: Delegowanie. "Wy idźcie, ja będę was wspierał finansowo". To ważne, ale to nie jest pełne uczniostwo. Jezus powiedział "Pójdź za mną", a nie "Wyślij mi przelew".
- Alternatywa 3: Całkowite oddanie. To model Jakuba i Jana. Ryzyko 100%, potencjalny zysk – życie wieczne i wpływ na losy świata.
Najczęstszym błędem jest myślenie, że "zostawienie sieci" to jednorazowy akt. Niestety nie. W moim życiu duchowym widzę, że te sieci ciągle wracają. Stare nawyki, chęć kontroli, lęk o przyszłość. Piotr też wracał do łowienia (J 21). Proces powołania to ciągłe wybieranie Jezusa, każdego ranka na nowo, a nie jednorazowy certyfikat nawrócenia.
Co ja mogę zrobić?
- Zidentyfikuj swoje "sieci": Weź kartkę papieru. Wypisz 3 rzeczy, które dają Ci poczucie bezpieczeństwa, ale blokują Twój rozwój duchowy i relacje. Praca po 12h? Oglądanie seriali zamiast modlitwy? Lęk przed opinią innych?
- Zrób "Audit Czasu": Jezus mówi "Czas się wypełnił". Sprawdź w telefonie czas ekranowy. Gdzie ucieka Twój kairos? Zamień 15 minut scrollowania na 15 minut lektury Pisma Świętego (zacznij od Marka, jest krótki i treściwy).
- Wybierz jedną strefę do "natychmiastowej" poprawy: Nie planuj wielkiej rewolucji od poniedziałku. Jeśli masz konflikt z kimś bliskim – zadzwoń dzisiaj. Jeśli zalegasz z sakramentem pokuty – idź przy najbliższej okazji. Zastosuj zasadę eutheos (natychmiast).
- Zainwestuj w "rybaków ludzi": Znajdź wspólnotę. W pojedynkę w chrześcijaństwie się nie da, tak jak trudno samemu obsługiwać dużą łódź rybacką. Potrzebujesz załogi.
A Wy co myślicie? Czy jesteście w stanie zaryzykować swoje "małe stabilizacje" dla obietnicy, która wykracza poza horyzont tego życia?


