Okres Zwykły — Dzień PowszedniRok 2025/2026 — Cykl A/II
Pierwsze czytanie
1 Sm 17, 32-33. 37. 40-51
W owych dniach: Dawid rzekł do Saula: „Niech serce nikogo nie upada z jego powodu; sługa twój pójdzie i będzie walczył z tym Filistynem”. I rzekł Saul do Dawida: „Nie możesz iść przeciw temu Filistynowi i walczyć z nim, gdyż jesteś jeszcze chłopcem, a on mężem wojny od swojej młodości”. Dawid odpowiedział: „Pan, który wyrwał mnie z łapy lwa i z łapy niedźwiedzia, On wyrwie mnie z ręki tego Filistyna”. Wtedy Saul rzekł do Dawida: „Idź, a Pan niech będzie z tobą”. I wziął swój kij w rękę, i wybrał sobie pięć gładkich kamieni z potoku, i włożył je do torby pasterskiej, którą miał przy sobie, i wziął procę w rękę, i ruszył przeciw Filistynowi. Filistyn zaś nadszedł i zbliżał się do Dawida, a jego giermek szedł przed nim. Gdy Filistyn spojrzał i zobaczył Dawida, wzgardził nim, był on bowiem młodzieńcem, rudym i o pięknym wyglądzie. I rzekł Filistyn do Dawida: „Czyż ja jestem psem, że przychodzisz do mnie z kijem?” I przeklął Dawida przez swoich bogów. Dawid zaś rzekł do Filistyna: „Ty idziesz na mnie z mieczem, z włócznią i z tarczą, a ja idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk Izraela, któremu urągałeś. Dziś Pan wyda cię w moją rękę”. I sięgnął Dawid ręką do torby, wyjął jeden kamień, i wyrzucił go z procy, i ugodził Filistyna w czoło; a kamień utkwił w jego czole, i upadł twarzą na ziemię. Tak Dawid zwyciężył Filistyna procą i kamieniem, i uderzył Filistyna, i zabił go. A nie mając miecza w ręku, pobiegł i stanął nad Filistynem, chwycił jego miecz, dobył go z pochwy i dobił go, ucinając mu głowę.
Refren: Błogosławiony Pan, Opoka moja.
Błogosławiony Pan, Opoka moja,
Który zaprawia moje ręce do walki,
Moje palce do bitwy.
On moim miłosierdziem i twierdzą moją,
Warownią moją i moim wybawcą.
On moją tarczą i w Nim mam nadzieję,
On poddaje mi ludy.
Boże, będę Ci śpiewał pieśń nową,
Będę Ci grał na harfie o dziesięciu strunach.
Ty dajesz królom zwycięstwo,
Ty wyzwoliłeś Dawida, sługę swego, od miecza złośliwego.
Błogosławiony Pan, Opoka moja,
Który zaprawia moje ręce do walki,
Moje palce do bitwy.
On moim miłosierdziem i twierdzą moją,
Warownią moją i moim wybawcą.
On moją tarczą i w Nim mam nadzieję,
On poddaje mi ludy.
Boże, będę Ci śpiewał pieśń nową,
Będę Ci grał na harfie o dziesięciu strunach.
Ty dajesz królom zwycięstwo,
Ty wyzwoliłeś Dawida, sługę swego, od miecza złośliwego.
I wszedł znowu do synagogi. A był tam człowiek, który miał uschłą rękę. I śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, aby Go oskarżyć. I rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Stań na środku”. A do nich rzekł: „Czy wolno w szabat czynić dobrze, czy źle czynić? Życie ocalić czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich wkoło z gniewem, zasmucony zatwardziałością ich serca, rzekł człowiekowi: „Wyciągnij rękę”. I wyciągnął, i ręka jego stała się znowu zdrowa. A faryzeusze wyszedłszy, zaraz odbyli naradę z herodianami przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

