Jezus skazany na śmierć przez Piłata
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Jan Paweł II o swoim wyborze na Stolicę Piotrową powiedział, że był to „wyrok konklawe”. Decyzję kardynałów odczytał jako wolę Bożą względem siebie i mimo obaw przyjął ją. Chrystus w czasie rozmowy z Piłatem miał szansę na uniknięcie swojego losu, jednak milczał, bo w wydarzeniach, które Go spotkały, dostrzegł Bożą wolę i chciał być jej posłuszny. Bóg każdego z nas stawia w sytuacji rozmaitych wyborów. Czasem zaprasza nas do pójścia za Nim drogą, która jest trudna i wymagająca. Od nas samych zależy, czy właściwie odczytamy wolę Bożą i czy będziemy mieć odwagę za nią podążać.
Panie, proszę Cię pokornie, oświeć mój rozum i udziel mi mocy Twojego Ducha, abym umiłował Twoją wolę, umiał ją rozpoznać w wydarzeniach mojego życia i abym zawsze ją wypełniał.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
STACJA DRUGA
Jezus bierze krzyż na ramiona
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Przyjmując godność następcy św. Piotra, Jan Paweł II świadomie przyjął na siebie trud dźwigania krzyża odpowiedzialności za Kościół. On nie tylko przyjął ten krzyż, ale także go pokochał. Łączność z krzyżem, zespolenie z nim mogliśmy wielokrotnie obserwować, zwłaszcza w momentach braku sił, gdy Papież wspierał się na nim i przytulał, szukając w nim jakby umocnienia. Każdy z nas pełni w życiu wiele ról: małżonka, rodzica, sąsiada, pracownika. Za każdą z tych funkcji idą konkretne codzienne obowiązki. To, czy z należytą troską do nich podchodzimy oraz czy nie uchylamy się przed dźwiganiem trudów naszego życia, jest miarą tego, na ile jesteśmy uczniami Chrystusa.
Panie, jesteś niewinny, a jednak wziąłeś krzyż na swoje ramiona, aby zbawić każdego grzesznika. Dziękuję Ci za to i pokornie proszę, udziel mi swego Ducha, abym nigdy nie uciekał przed swoim krzyżem, bo przegram życie, ale bym codziennie, z ufnością brał go na swoje ramiona, z niego czerpiąc radość i moc w każdej sytuacji życia.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA TRZECIA
Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Pamiętny maj 1981 roku i zamach na placu św. Piotra. Wkrótce potem równie pamiętna scena z więzienia, kiedy Jan Paweł II odwiedza zamachowca. Dla każdego z nas to niezwykła lekcja przebaczania. Często spotykają nas sytuacje, w których możemy się uczyć tej trudnej sztuki. Kto z nas nigdy nie został oszukany, upokorzony, wyśmiany, rozczarowany czyjąś postawą albo skrzywdzony w inny sposób? Jednak krzywda, której nie potrafimy wybaczyć, staje się jednocześnie naszym upadkiem. Jan Paweł II wybaczył swemu niedoszłemu mordercy. Chrystus wybaczył nam wszystko, a my? Czasem nie chcemy wybaczyć nawet drobnych przewinień.
Tak, Panie, często tkwię w poczuciu krzywdy doznanej od innych i jest we mnie chęć złości i zemsty. O łaskę przebaczenia wszystkim, którzy mnie skrzywdzili, aby iść ku wolności, radości i pełni życia, którą chcesz nas obdarować, proszę Cię, Panie.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA CZWARTA
Jezus spotyka swoją Matkę
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
TOTUS TUUS – Cały Twój, Maryjo. Znamy te słowa. Dla Jana Pawła II wyrażały one ogromne zaufanie i oddanie Maryi. W Niej szukał matczynego wsparcia i opieki. Do Niej nieustannie się zwracał, powierzając Jej swoje radości i troski. Maryja dla każdego z nas jest Matką, choć my najczęściej przypominamy sobie o tym, że jesteśmy Jej dziećmi, w obliczu kryzysowych sytuacji. Tymczasem Ona jako Matka chce towarzyszyć nam we wszystkich chwilach życia, także tych radosnych, albo tych po prostu zwyczajnych. Ona pragnie, aby każdy z nas mógł powiedzieć: Jestem cały Twój, Maryjo.
Panie Jezu, dziękuję Ci za moją rodzoną matkę, która dała mi życie i mnie wychowała, ale również dziękuję Ci za Twoją Matkę, którą z troski o mnie uczyniłeś także moją Matką. Maryjo, Matko Jezusa i moja Matko, nie patrz na to, co mówię, co czynię, jakże często gubiąc się, ale proszę, weź mnie w swoje ramiona całego dziś i na zawsze.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA PIĄTA
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
W trakcie pontyfikatu Papieżowi pomagało wielu ludzi, bo sam nie zdołałby kierować Kościołem. Po jego śmierci wielu mówiło, że kontakt z Ojcem Świętym prowadził ich do osobistego uświęcenia. Jan Paweł II był człowiekiem wyjątkowym. Przebywanie blisko niego stanowiło bodziec do wzrastania w wierze. Nie da się być chrześcijaninem, nie da się kroczyć za Chrystusem, nie dostrzegając po drodze innych ludzi z ich problemami i troskami. Chrześcijanin to człowiek gotowy do służenia innym. Nie tylko tym, których lubi, nie tylko okazjonalnie, nie tylko z przymusu, ale zawsze, z miłości, bo w każdym człowieku mieszka Chrystus.
Panie, tak często mój egoizm i lenistwo zwyciężają, i przechodzę obojętnie wobec potrzebujących pomocy. Często nie zdaję sobie sprawy, że to Ty, obecny w każdym ubogim i cierpiącym, czekasz na gest miłosierdzia. Proszę, udziel mi pomocy swego Ducha, abym potrafił dostrzec potrzebujących i okazać im zainteresowanie i pomoc.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA SZÓSTA
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Ludzie lgnęli do Jana Pawła II, chcieli spojrzeć mu w oczy, dotknąć jego dłoni. Szczególnie dzieci wyczuwały, że Ojciec Święty jest kimś bardzo bliskim. Tej spontaniczności dziecka potrzeba dziś każdemu z nas. Gdy dorastamy, zaczynamy kalkulować, co wypada, a co nie, co inni powiedzą, jak nas ocenią. Jednak wiary nie można przyjąć rozumowo, trzeba ją przyjąć sercem. Nie bójmy się postawy dziecięctwa duchowego, nie bójmy się zaufać Bogu, tak jak dziecko ufa bezgranicznie swemu ojcu, i pamiętajmy, że przez modlitwę, Eucharystię czy spowiedź możemy przytulić się do naszego najlepszego Ojca i poczuć się bezpiecznie w Jego ramionach.
Panie, jak dziecko potrzebuję Ciebie. Ty odpowiadasz zawsze na każdy gest troski o Ciebie w cierpiącym człowieku. Każdy gest miłości wobec cierpiącego pozostawia w nas Twoje odciśnięte oblicze. Panie, podaruj mi spotkanie z Twoim spojrzeniem pełnym miłości i dobra.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA SIÓDMA
Jezus po raz drugi upada pod krzyżem
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Przekonanie o własnej wyższości i chęć dominacji nad drugim człowiekiem prowadzą do wielu upadków. Gorszymy się konfliktami politycznymi, krytykujemy walkę o władzę u innych, obawiamy się o pokój na świecie, a tymczasem ani w naszych rodzinach, ani w naszych sercach nie ma pokoju. Jan Paweł II rozmawiał z każdym człowiekiem. Na nikogo nie patrzył z góry, nie wyróżniał ani nie potępiał. Dążył do jedności chrześcijan, a wyznawcom innych religii zawsze okazywał szacunek. Wybaczył zamachowcowi. My także, jeśli będziemy budować wokół siebie mury niezgody i oskarżać się nawzajem, nie będziemy budować pokoju. Pierwszy wyciągnij rękę do zgody. Pierwszy przebacz tym, którzy cię skrzywdzili.
Panie, po raz kolejny upadasz i wstajesz. Nie ma takiego krzyża, którego byś nie podniósł, i takiego upokorzenia, którego byś nie przezwyciężył przez miłość i wybaczenie. Pomóż mi uwierzyć, że Ty swoją mocą przezwyciężysz każdy konflikt we mnie i wokół mnie. Udziel mi swego Ducha, abym przebaczył tym, którzy mnie krzywdzą.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA ÓSMA
Jezus pociesza płaczące niewiasty
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Papieskie pielgrzymki. Tłumy ludzi, głośne okrzyki i gromkie brawa. Radość i euforia. Kolejne rocznice papieskie to kolorowe zdjęcia w gazetach, wspomnienia w telewizji. Wzruszenie i łzy. A na co dzień? Papież mówił do nas o Bożej miłości, o odwadze wiary, o zaufaniu Bogu, o zachowywaniu Bożych przykazań, o wierności prawdzie i życiu w czystości. My najbardziej zapamiętaliśmy zdanie o wadowickich kremówkach, bo to nas nic nie kosztuje. On całe życie wskazywał nam na Boga – my poprzestajemy jedynie na nazywaniu jego imieniem kolejnych ulic, placów, szkół. Nie umiemy się zdobyć, aby brać z niego przykład codziennej wierności modlitwie, oddania Bogu i Kościołowi.
Panie, zauważam, że zbyt powierzchownie przeżywam swoją wiarę, kieruję się emocjami, a uciekam od nawrócenia mojego serca. Proszę, udziel mi daru łez nad moimi grzechami, bym szczerze nad nimi zapłakał i szukał jedności z Tobą, a nie szedł za światem. O łaskę nawrócenia proszę Cię, Panie.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA DZIEWIĄTA
Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Słaba ludzka natura sprawia, że ciągle popadamy w grzechy. Świadomość ta wywołuje w nas zniechęcenie do walki ze złem. Jan Paweł II dał nam przykład, że w życiu trzeba być wytrwałym w dążeniu do celu. W ostatnich latach jego pontyfikatu pojawiały się głosy, iż ze względu na swój wygląd i trudności w wymowie powinien zrezygnować ze stolicy Piotrowej. Mimo tych ataków i ogromnego cierpienia nie porzucił swych obowiązków, bo był przekonany, że Bóg chce, aby pełnił swoją misję w taki sposób do końca. Może się zdarzyć, że upadniemy pod ciężarem obowiązków, choroby, własnych słabości, albo że ktoś wyśmieje nasze religijne praktyki. Zaufajmy Bogu, a On nas podniesie z każdego upadku.
Panie, Ty widzisz, że nie zawsze jestem Ci wierny, że zbaczam ze ścieżki wiodącej do Twego królestwa. Ale Ty zawsze przychodzisz mi z pomocą, zawsze mnie odnajdujesz i mówisz: Ruszaj dalej, jestem z tobą, nie rezygnuj, wystarczy Ci mojej łaski. O łaskę szybkiego powstania z upadku proszę Cię, Panie.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA DZIESIĄTA
Jezus odarty z szat
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Już podczas procesu beatyfikacyjnego życie kandydata na ołtarze zostaje „prześwietlone”, aby przekonać się, jaki naprawdę był dany człowiek. Po dokładnej analizie życia i postaci Jana Pawła II postanowiono zaliczyć go w poczet świętych, bo całe jego życie było spójne i we wszystkich sytuacjach – nie tylko publicznych – był wierny Bogu w stopniu heroicznym. My czasem staramy się być dobrzy wtedy, gdy ktoś nas obserwuje. Wydaje nam się, że nasze złe myśli, słowa i zachowania nigdy nie wyjdą na jaw. Jednak wszystkie one zostaną kiedyś ujawnione, niektóre jeszcze za naszego życia, inne na sądzie ostatecznym.
Panie, „znasz mnie i przenikasz”, dla Ciebie nie ma nic zakrytego. Uciekam się do Ciebie, ponieważ jestem człowiekiem grzesznym. Naucz mnie szczerości i odwagi w wyznawaniu moich win, bo tylko wtedy one zostaną przez Ciebie wymazane.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA JEDENASTA
Jezus przybity do krzyża
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Chrystus, gdy przybito Go do krzyża, choć pozornie nic już nie mógł zrobić, zrobił najwięcej: ofiarując swoje cierpienie Bogu Ojcu, dopełnił dzieła zbawienia człowieka. Jan Paweł II, kiedy już prawie nie chodził i nie mówił, dał nam jedną z najważniejszych lekcji. Tyle w naszym kraju jest ludzi chorych – starszych, niedołężnych, także dzieci ograniczonych fizycznie, z niedorozwojem umysłowym. Coraz częściej słychać głosy, że ich życie jest bezużyteczne i bezwartościowe i że są tylko obciążeniem dla innych. Niektórzy patrzą na ludzi chorych z obrzydzeniem, inni są zmieszani, jeszcze inni odwracają wzrok. A jednak ci chorzy są nam potrzebni, aby nas wyleczyć z egoizmu i wygodnictwa i nauczyć wrażliwości, bezinteresownej miłości i szacunku wobec każdego ludzkiego życia.
Człowiek łatwo buntuje się, kiedy dotyka go cierpienie lub kiedy widzi cierpienie innych, często niewinnych ludzi. Panie, przybity do krzyża, milczysz. Naucz mnie zamilknąć wobec bólu, którego sensu nie mogę pojąć. Oświeć mój umysł światłem Twojego Ducha, abym dzięki wierze odkrył sens krzyża i cierpienia.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA DWUNASTA
Jezus umiera na krzyżu
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Papież Jan Paweł II miał piękną śmierć. W ostatnich chwilach otaczali go najbliżsi, a pod jego oknem zgromadził się tłum ludzi, który wraz z całym światem modlił się w jego intencji. Odchodził spokojnie, pogodzony z tym, co ma nastąpić. Słowa: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca” świadczą nawet o pewnej tęsknocie i pragnieniu wkroczenia w to lepsze życie, życie wieczne, bo przecież on cały czas zmierzał właśnie do tego momentu – do spotkania z Ojcem. Śmierć przychodzi niespodziewanie. Nagle albo po długiej chorobie, ale zawsze jako niewiadoma. Jedni umierają w samotności, inni otoczeni rodziną. Na to, jak będzie z nami, nie mamy wpływu. Ale od tego, jak żyjemy i jacy jesteśmy, zależy, czy śmierć będzie dla nas chwilą ogromnego lęku, czy też chwilą radosnego spotkania z Ojcem.
Panie, mimo iż wiem, że śmierć jest jedynie przejściem z tego świata do wieczności, gdzie Ty na mnie czekasz, boję się tego momentu. Pomóż mi dobrze przygotować się na tę najważniejszą chwilę mojego życia.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA TRZYNASTA
Jezus zdjęty z krzyża
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Jan Paweł II w sanktuarium Matki Bożej na Mentorelli wypowiedział słowa: „Kościół modli się i chce się modlić, aby odpowiadać na najskrytsze potrzeby człowieka, który jakże często jest bardzo zgnębiony i przybity przez okoliczności codziennego życia, przez wszystko to, co jest doczesne, słabość i grzech, zwątpienie i życie, które wydaje się być pozbawione sensu. Modlitwa nadaje sens całemu życiu, w każdym jego momencie i w każdej okoliczności”. Na modlitwie otrzymujemy Ducha Świętego, który daje życie, pociesza, oświeca, przemienia, czyni z nas uczniów Jezusa Chrystusa. Bez modlitwy człowiek duchowo umiera i staje się miejscem demonów i namiętności.
Panie, pobudzaj moje serce, abym codziennie przeznaczał czas na spotkanie z Tobą, abym od modlitwy zaczynał każdy mój dzień i na modlitwie go kończył. Proszę, przypominaj mi, że modlitwa jest najważniejszym zajęciem w każdym dniu mojego życia. O dar modlitwy proszę Cię, Panie.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...
STACJA CZTERNASTA
Jezus złożony do grobu
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...
Martwe ciało Chrystusa złożono w grobie. Wydawać by się mogło, że misja Jezusa poniosła fiasko, że szatan będzie teraz triumfował. Jednak Bóg Ojciec okazał swoją moc i wskrzesił Jezusa z martwych. Pusty grób jest świadectwem zwycięstwa życia nad śmiercią. W każdym naszym cierpieniu, porażce, upokorzeniu, jeśli są złączone z Jezusem, objawi się zwycięska moc Pana Boga. Nasz smutek przemieni się w radość. O tej nadziei mówił nam wiatr, który w dniu pogrzebu Jana Pawła II owiewał trumnę z symbolem Totus Tuus, przewracał karty księgi na niej leżącej, rozpinał transparenty z „Santo subito”. Jak powiew Ducha...
Panie, który umarłeś, by dać nam nowe życie, Ty wiesz, jak często czuję się zdruzgotany, zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą trudne doświadczenia: choroba, śmierć, niepowodzenie w pracy, brak pieniędzy, konflikt z bliskimi. Widzę wszystko w czarnych barwach, jak zamknięte w grobie. Proszę Cię, wlewaj w moje serce pewność, że Ty swoją mocą przeprowadzisz mnie przez te doświadczenia. Spraw, abym był znakiem chrześcijańskiej nadziei.
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Któryś za nas cierpiał rany...